Najnowsze komentarze
 
2013-12-22 01:04
sw-elzbieta.com do wpisu:
NOWA ULGA PODATKOWA
:)
 
2013-04-05 18:40
kredytowy_doradca do wpisu:
Spadki - konca nie widac?
Najlepszy biznes to pozabankowe pożyczki przy wsparciu firmy windykacyjnej.
 
2011-01-26 00:06
Olaf Perlinski do wpisu:
Male poczatki dobrego.
Tanio to pojęcie względne są spólkii niedoszcowane nawet pozostawione same sobie, na nie bym[...]


O mnie
 
Olaf Perlinski ekonometr zajmujacy sie prawem i interesujacy sie polityka od kilku lat w Polsce.


Kategorie Bloga
 
Finanse
 
Ogólne
 
Polityka
 




Archiwum Bloga

Komentarze polityczno ekonomiczne

Olaf Perlinski

2010-01-15 19:29
 Oceń wpis
   

Witam,

Otóż po przeczytaniu felietonu Pana Ziemkiewicza (którego nawiasem mówiąc felietony lubię, gdyż zwykle namawiają do myślenia i przedstawiają niewygodną często wersje wydarzeń) jestem trochę zaniepokojony, dlatego zaznaczam pojadę po bandzie...

Jak to mówił pewien doktor prawa `konia z rzędem temu` kto wysunie merytoryczne argumenty by oddalić całkowicie albo nawet w dużym stopniu to co tu napiszę lub ocenić je jako złe.

Pan Ziemkiewicz pisze że nie ma nigdzie na świecie takiej akcji jak Wośp ponieważ tak mówi Pan Owsiak, no i że jesteśmy dziwnym krajem, że coś takiego organizujemy. Otóż nie zawsze trzeba brać wypowiedzi Pana `Róbta co chceta` dosłownie, ku przestrodze, trzeba je traktować jako bardzo popularny ostatnio skrót myślowy. Ponieważ nigdzie na świecie nie ma WOŚP ale są wydarzenia bardzo podobne (zbiórka pieniędzy przy pomocy telewizji i ludzi dobrej woli) istniejące dziś i od lat 50 pod nazwą TELETHON ( telewizyjny maraton patrz wikipedia). WOŚP nic więc nie wymyśliła i odbywa się też w mniej i bardziej cywilizowanych krajach. Tylko trochę w innym celu tam w przeciwieństwie do naszej sytuacji nie zastępuje nieudolnego Państwa tylko pomaga w przypadkach gdzie Państwo się nie może angażować z różnych względów. Osobiście nie mam nic do akcji `charytatywnych` poza tym że często są one zabarwione biznesowo politycznie. Czego niestety nie udało się uniknąć moim skromnym zdaniem WOŚP. Począwszy od dużych do całkiem banalnych spraw. Co można zilustrować z jednej strony dużym zamieszaniem gdzie WOŚP uciekała nagle z telewizji publicznej (z powodów czysto ideologiczno politycznych) do stacji komercyjnych. aż po może banalne okulary i spodnie prezesa zamieszania, których kolor najbardziej kojarzy się z komuną.

Ale wróćmy do sedna WOŚP to zbiórka pieniędzy od ludzi wrażliwych (często nie najzamożniejszych) i firm (tu już nie za darmo bo za reklamę) na sprzęt i inne rzeczy na które NFZ`owi mającemu 2000 razy większy budżet nie starcza... Zbiórka która wymaga ogromnego zaangażowania czasu i środków, które nie wiem czy często nie są wyższe od pozyskanych darowizn? Pieniędzy wydawanych na sprzęt do bogatych firm medycznych podczas, gdy inne środki są marnotrawione. Proponuję więc by każdy kto angażuje się w tą akcje, raz w roku starał się kontrolować funkcjonowanie publicznych ZOZ`ów a wtedy efekty byłyby lepsze, w końcu środki które tam są wydawane na bieżąco są 2000 razy wyższe! Więc chyba warto... Tylko że nas stać z reguły na jeden zryw w roku, który niestety jest rozgrzeszeniem na cały rok :(!!!

Dlatego staram się nie partycypować w tym zamieszaniu tylko codziennie ulepszać sam naszą rzeczywistość. Z przyczyn podanych powyżej WOŚP nie jest już dla mnie czystym i wspaniałym wydarzeniem  i zrywem życzliwych serc, ale wszystkim po trochu, a jak wiemy gdy do czystej wody dodamy krople mętnej, cała woda staje się bardziej lub mniej mętna :(.

Mam nadzieje że ten wpis nie zrazi do WOŚP ale spowoduje że każdy z nas zadziała częściej i to nie tylko w świetle reflektorów by niestety nie raz przyczyniać się do pojawiania się `autorytetów`nie raz równie wspaniałych jak niejedna pogodynka czy pogodyn (trafne ujęcie Pana Majchrzaka).

PS (tak sobie myślę że po bandzie nie pojechałem, a szkoda(nie o to tu chodziło), no ale wtedy nie wszyscy by mogli przeczytać co napisałem do końca i zrobić coś więcej, niż wrzucić do puszki parę złotych raz do roku)(nie przytoczyłem nawet małej karykatury której nie opublikowano na interii w komentarzach, a przecież mamy ponoć wolność słowa :))))))

Być aktywnym w myśli i w czynie to prawdziwy wybór...

 

 

 

 

Tagi: nfz, owsiak, WOŚP, ziemkiewicz


2009-09-24 20:14
 Oceń wpis
   

   Poruszajac ten temat wiem, ze po pierwsze stapam po cienkim lodzie, a po drugie wtoruje tak zwanej michnikowszczyznie w utrwalaniu tematow zastepczych, mam nadzieje, ze zrobie to tylko ten jeden jedyny raz.

   Ogladalem wczoraj wymiane zdan miedzy Panem Cejrowskim o pogladach katolickich z Pania Karbowska o blizej nie okreslonych pogladach. Pan przedstawial czysto etyczny swoj punkt widzenia, Pani przedstawiala nie wiadomu do konca czyj punkt widzenia czesto zreszta sprzeczny sam ze soba, podpierajac sie przykladem francuskim o ktory sie otarla zyjac w tym kraju, no i oczywiscie promujac go, jako postepowy i jedyny sluszny. Poza kilkoma datami ta Pani nia wnisla nic do dyskusji i przedstawila sytuacje francuska ze swego punktu siedzenia, a szkoda. Bedac kiedys jej znajomym i mieszkancem tego wspanialego kraju pozwole sobie dodac kilka szczegolow na ten temat. Otoz postaram sie nie atakowac personalnie Pani Moniki ani Pani Alicji choc duza mam chec napisania kilku komentarzy na ten temat, oczywiscie bardzo malo poprawnych politycznie i ktore by obnazyly prawdziwe a nie pozorowane przez nie przekazy.

   Wracajac do sedna sprawy, chcialbym by Polska dzis miala tyle elit i takie elity jak Francja dwa wieki temu, chcialbym by moc rozumowanie choc jednego obecnego polskiego ekonomisty udzielajacego sie w mediach podciagnac do poziomu filozofa francuskiego z tego okresu a niestety nie moge. Nie chce juz mowic o innych przepasciach dzielacych nasz kraj od Francji. Chcialbym zaznaczyc ze pod plaszczykiem postepu naklania sie nas do wprowadzenia rozwiazan ktore z czysto technicznych przyczyn zrobily by nam wiecej zlego niz dobrego. Przeniesc pewne rozwiazania z jednego kraju do drugiego to tak jakby przeniesc naprawe najleszych szwajcarskich zegarkow na Bilorus do wiejskiego zegramistrza ktory naprawial tylko proste budziki rodem z ZSRR.

   Po tym barwnym przykladzie podzile sie mymi obawami co do przeniesienia wzoru francuskiego na polski grunt w dziedzinie aborcji. We Francji aborcja jest tez napietnowana, jest przynajmniej traktowana jako porazka wszystkich innych mozliwosci udostepnionych kobiecie w kraju wysoko rozwietym, by do niej nie dochodzilo. Jednak latwosc w dostepnosci do niej zwalnia podswiadomie duza liczbe ludzi czesto niestety od myslenia. We Francji swiadomosc i wiedza o srodkach antykoncepcyjnych jest ogromna, kilkunastoletnie dzieci tam wiedza wiecej na ten temat niz wiekszosc doroslych w naszym kraju, prezerwatywa jest bardziej obecna w zyciu codziennym niz gazeta u Nas. Wychowanie seksualne i planing rodzinny wystepuja na kazdym etapie zycia, tak jak i opiekunczosc panstwa. No i wyobrazcie sobie Panstwo ze w tym kraju w ktorym to wszystko istnieje (czyli np zwrot 100% tabletek antykoncepcyjnych, prezerwartywy rozdawane pod szkolami lub sprzedawane jeszcze kilka lat temu za 50 groszy i gdzie wiecznie mowie sie o HIV) w ktorym swiadomosc spoleczenstwa jest wiec jest ogromna dochodzi do ... 200000 aborcji rocznie!!! Liczba szokujaca chyba, prawda jak na swiadomosc i dostepnosc wszystkich mozliwych srodkow zapobiegania tej porazce. Tak we Francji przypada srednio jedna aborcja na trzy porody! Nie zapominajmy ze aborcja jest zabiegiem nie bez ryzyka we Francji siega ono 1 zgonu na 10000 interwencji, nie mowiac o innych komplikacjach jak np powiklania ktore powoduja pozniejsza bezplodnosc. Jaka by byla w takim razie liczba aborcji w Polsce, jaki ich koszt finansowy i spoleczny i  jaka smiertelnosc wsrod kobiet? Nie wiem... wiec czy aborcja jest pro kobieca???

   Wiem natomiast ze aborcja jest naprawde droga ktora podazaja nieodpowiedzalni kosztem nienarodzonego czlowieka i jest to przykre. Poniewaz jesli we Francji wszytko jest tak dostepne, a tyle zla sie dzieje, to tylko dlatego ze szeroki dostep do aborcji "na zyczenie" zwalnia z myslenia i zwalnia z odpowiedzialnosci. A tylko myslace i odpowidzielne spoleczenstwo moze funkcjonowac dobrze.

   Drugim problemem jest "ustalenie" okresu oborcyjnego w europie jest on od 10 do 22 tygodni. I jesli mozna by sie sprzeczac, kto jest a kto nie jest czlowiekiem z wielu powodow, i nie mojej osobie to osadzic ale moim zdaniem dokonac aborcji w 22 tygodniu to juz napewno zabic czlowieka poniewaz takie dzieci gdy sie rodza moga ZYC!!!

   Liberalizacja aborcji nie jest zbawieniem lecz zaglada. Jedynym zbawieniem jest w tym przypadku myslenie, odpowiedzilnosc i swiadomosc, czego nam niestety brakuje wszystkim. Sa inne metody zapobiegajace takiej ostatecznosci, ktore sa lub nie sa popierane przez Kosciol ale w tym wypadku zdecydowanie nalezy MYSLEC.

   Sa inne kraje cywilizowane w Europie i nie daleko, w ktorych aborcja jest trudno dostepna, a tam sie jakos nie krzyczy z tego powodu. Proponuje sie ja wprowadzic jak najbardziej liberalna u Nas, dziwne prawda?

   Kazda chyba religia mowi zeby nie grzeszyc, czy wszyscy wierzacy nie grzesza? Sa grzechy male i duze i do nas nalezy wybor jakie ewentualnie chcemy miec na sumieniu. Napisalbym tu o slowach jedynago wspolczesnego polskiego autorytetu, ale tego nie zrobie...

   Zakoncze tym przekornym i malo poprawnie politycznie tekstem: Gdy slysze feministki ktore mowia ze "Kobiety nie sa maszynkami do rodzenia dzieci" i dlatego chca aborcji, to moge im tylko tyle odpowiedziec ze KObiety nie sa moim zdaniem bezmyslna, nieodpowiedzialna i nie swiadoma maszynka do uprawiania seksu!!!

   To nie racja absolutna to tylko inny punkt spojrzenia.

Pozdrawiam

Co do wyroku sadu i sadow w naszym kraju nie bede sie wypowiadal, wystarczajaco sie narazilem polskiej sluzbie zdrowia. Co do slow Pani Moniki dwa stwierdzenia pokazuja cala jej stronniczosc Sad jest nie zawisly poniewaz Polska jest niepodlegla itd... ale ta sama Polska nie jest juz niepodlegla poniewaz Watykan narzuca nam jak mamy zyc. Gdzie tu logika???

 

 

Tagi: antykoncepcja, aborcja, Cejrowski, Alicja Tysiac


2009-07-04 14:50
 Oceń wpis
   

     Z gory uprzedzam ze nie zamierzam byc w tym wpisie politycznie poprawny, wiec prosze osoby politycznie poprawne o zatrzymanie sie tutaj.

     Rasizm w naszym kraju jest przede wszystkim kojarzony z anty semityzmem (okres miedzywojenny i wojna) i z problemami kolorowych graczy na boisku. Wiec wydaje sie, ze problem jest niewielki, ale media poprawnie politycznie robia niestety swoje. Mozna by rzec, karykaturujac media nie za wiele, ze Polska to istnie rasistowski kraj.

     Pytam w takim razie w jakim rasistowskim kraju widzi sie tylu kolorowych w programach telewizyjnych,  serialach i innych wydarzeniach medialnych? Patrzac na polityke USA to w naszym kraju jest napewno duza nadreprezentacja "nie bialych" w stosunku do realnego ich wystepowania w naszej populacji. Nie biore tego stwierdzenia ze statystyk, ale z tego ile takich osob widzi sie na ulicy dodam w Warszawie (a co dopiero powiedziec o malym miasteczku czy wsi) a ile tych osob jest w mediach. Po drugie nie widzialem kraju w ktorym tylu sepleniacych w naszym jezyku obcokrajowcow zrobilo kariery i to nie tylko medialne. Wiec jak na rasistowski narod cos tu chyba nie tak. Nie mowiac juz o najbardziej ekstremalnym przykladzie rasizmu wsrod naszych rodaczek, ktorych caly tlum (nie wiem dokladnie ile i jest to naprawde tragiczne) dal sie p... pewnemu juz nieboszczykowi z Afryki i to bez zadnych zabezpieczen (niby zreszta robil to powolujac sie na rasizm). Czy w Polsce po tych faktach bylo jakies polowanie na czarnych? No ale oczywiscie jestesmy najgorsi poniewaz paru pseudo kibicow (z QI z regoly nie do ustalenia) wygwizga czy cos wykrzyczy na jakiegos kolorowego, zeby wcisnac jaki to ten narod jest rasistowski. Oczywiscie nikt wtedy nie wspomnina ze wlasnie tacy ludzie stanowia trzon "ustawek" a kto chodzi na ustawki i czy mozna ich identyfikowac z narodem?

     Teraz jesli chodzi o anty semityzm, to przeciez my przyjelismy znaczna czesc Zydow uciekajacych z Hiszpani, zwolnilisy ich z obowiazku obronnego kraju i dalismy mozliwosc handlowania i trzymania karczmy. Czy robi to kraj rasistowski? Polacy w zdecydowanej wiekszosci pomagali Zydom w czasie wojny, przestrzegali przed Niemcami, lecz czesto slyszeli co oni nam zrobia, przeciez to jeden z najbardziej cywilizowanych narodow, nie tak jak wy. Szmelcownicy byli w kazdym kraju wiec w Posce tez, ale czy za winy zdecydowanej mniejszosci mozna tak obwiniac w nieskonczonosc? Zreszta szmelcownicy jak i zdrajcy byli w naszym kraju tepieni na bierzaco, a nie tak jak w innych krajach, po wojnie lub wcale. Czy ktos sie zastanowil jaki wtedy byly na naszym terytorium realia pod okupacja niemiecka i co za to grozilo? Niech tem pierwszy rzuci kamieniem, kto w cywilizowanym krajudzis np.: ujmie sie za osoba bita przez grupe Arabow, niech ktos wstawi sie za przedsiebiorca przeciw mafii, niech ktos majac caly aparat represyjny i prawo za soba postara sie obronic kibica okladanego przez  innych, niech ktos uprzedzi o takim faktach chociaz organy scigania. No ale przeciez obowiazkiem Polaka w czasie wojny, powinno byc zostawic swoich bliskich i ryzykujac zyciem ratowac Zydow! Przeciez dzis jak sie ktos kogokolwiek spyta za kogo oddal by zycie mowi za "swoje" dziecko, za bliskich ale juz za sasiada juz nie, czy mozna wymagac zeby oddal ktos zycie za calkiem kogos obcego??? Minelo kilkadziesiat lat swiat sie zmienil na "lepsze" ludzie sa niby swiadomi a jak sa traktowani Paklestynczycy? Co sie dzieje w Tybecie? Nie powiem juz o innych krajach dzie setki tysiecy ludzi gina w trawjacych tam konfliktach na tle etnicznym lub ideowym, i czy ktos ruszyl za nimi palcem??? (Przciez tam nie ma ropy zlota itd przeciez nic nie ma za darmo.) Co za obluda!!! Wymaga sie dzis zeby kilkadzieciat lat wczesniej ktos robil rzeczy ktorych dzis nie zrobilby prawie nikt. A wtedy ilu to robilo polakow tysiace. Ale o czym sie pamieta, ze kilkaset zacofanych osob ktorych zacofania ciezko jest sobie wyobrazic w czasie prowokacji zabilo bestialsko czterdziestu Zydow w pogromie. Ilu Ukraincow zabilo ilu Polakow i odwrotnie w podobnych okolicznosciach a nawet gorszych, poniewaz tam byla prowokacja a tu czystki etniczne. Ile set tysiecy ludzi ginie do dzis ale poniewaz jest to ubogi motloch to kto sie tym przejmuje.

     Na koniec dodam ze wszyscy maja do obcych dystans i ze to normalna reakcja, bylem w wielu krajach i zauwazylem, ze jak na male obycie z obcymi i nasze zacofanie jestesmy naprawde bardzo przychylni obcokrajowcom a nawet czesto za bardzo naiwni. A jesli ktos w to nie wierzy niech pojedzie do krajow bardziej cywilizowanych i sam sprawdzi. Niech ktos postara sie wejsc do "czarnej dyskoteki" na zachodzie nie mowiac juz o zatanczeniu z kimkolwiek, niech ktos przejdzie sie po czarnej dzielnicy po 22, niech ktos przejdzie przez osiedla Arabow. W kazdym z nas jest rasizm i nie zapominajmy ze nie jest to monopol bialych. Powiem tak ze z moich doswiadczen wynika ze najwieksi rasisci sa Ci ktorzy najwiecej i najglosniej krzyczaze sa ofiarami rasizmu, ale to tylo moje zdanie. Mamy juz tyle kompleksow, i tyle rzeczy nam wmowiono, ze nie dajmy sobie wmowic nastenej bzdury przez politycznie poprawnych i media!

Tagi: rasizm, polityczna, antysemityzm, pogrom, poprawnosc


2009-06-19 19:02
 Oceń wpis
   

Takim "zartem" zostal zakonczony wyklad Pana Balcerowicza na UW, na ktorym bylem.

Sala pelna po brzegi, zapelniona stadem zwolennikow, prawie kazdy slucha "jak swinia grzmotu" co ma do powiedzenia guru naszej transformacji na temat kryzysu, oczywiscie po fakcie ;). Sluchalem i ja (tylko nie jak na kazaniu). Oczywiscie Pan Profesor mial bardzo duzo do powiedzenia, jesli chodzi o historie, dokonal "analizy" niestety bardzo jednostronnej, no i oczywiscie nie obylo sie bez wycieczek w stosunku do ... zobaczycie sami.

Wyklad mniej wiecej wygladal tak.

Polska z racji swego zacofania uniklela najgorszego. I tu sie musze troche zgodzic, ale niestety wedlug mnie polskie banki sa w rekach instytucji finansowych z zagranicy, a Polska nie jest statkiem dryfujacym po oceanie wiec i nas to dotknie. Taki znany wiekszy sygnal to transfer zysku PEKAO do Italy, a drugi to to ze Polak madry po szkodzie (co mozna przetlumaczyc z racji malej wyobrazni kiepsko przewiduje) to nie cieszylbym sie tym niklym wzrostem w pierwszym kwartale. Analizujac nasz kraj zauwazylem, ze wszystko u nas dzieje sie nagle. Bedac we Francji slyszy sie "od trzech lat jest tu kryzys" ludzie tam wiec przewiduja. W Polsce do konca grudnia kryzysu nie bylo. Wszyscy wiec kupowali i zamawiali, wiec norma jest, ze zamowienia z ostatniego kwartalu roku byly wysokie i produkowane w pierwszym kwartale tego roku. Niestety od stycznia jest krucho i moim zdaniem dopiero drugi i trzeci kwartal pokaza jak jest naprawde, a jest zle moim zdaniem. Przepraszam za ta mala dygresje.

Druga idea to wyzszosc kapitalizmu nad socializmem (i pokrewnymi systemami) ale w calym wykladzie zadne Panstwo nie bylo tak gloryfikowane jak Chiny, wiec pozwolilem sobie zadac pytanie skad to rozdwojenie jazni? niestety odpowiedzi nie uslyszalem.

Trzecia idea bylo przedstawienie chybionej interwencji rzadow zachodnich szczegolnie USA i WB. Pan profesor zaklinal sie, przeciez w latach trzydziestych recesja spowodowala spadek PKB USA o 30%, obecnie w USA spadek jest rzedu 5% wiec po co ta panka? Ale chyba analizujac nie zastanowil si,e ze jesli jest to tylko 5% a nie 30% to moze wlasnie dlatego, ze interwencja byla tak duza? na to pytanie odpowiedz byla ambiwalentna.

Oczywiscie nie obylo sie bez wycieczek (anty PIS przeciez to teraz takie "trendy") moglismy uslyszec kilka aluzji do Wloszczowej (chodzi o stacje PKP) no i byla wielka krytyka populizmu, ktorego w tym przypadku Pan profesor nie zauwazyl u samego siebie (no bo jako pradziwy Polak swojego pod nosem nie widzi ;)). Swoja droga, ciekaw jestem czy po mojej uwadze i z powodu mojego pytania pokazal sobie przed lustrem wieczorem, tak chociaz sam przed soba "gest kozakiewicza".

Zauwazylem tez choc wyklad nie byl o tym swoista wrogosc do wszystkiego co francuskie. Wysmiewal sie, robil aluzje, nic "oczywista oczywistosc" merytorycznie niestety. W moim przekonaniu, musi miec jakis uraz do tego kraju, w ktorym chyba nie zostal doceniony. Ale zdziwil mnie fakt, ze apelowal zeby w Polsce powstalo spoleczenstwo obywatelskie, a przeciez francuskie moglobybyc dobrym przykladem do nasladowania. Pozwole sobie tu na krytyke moze troche zajadla, no coz, musze. Wiec chcialbym, zeby polskie spoleczenstwo obywatelskie dzis, bylo choc tak oswiecone jak to we Francji w wieku oswiecenia, a sam Pan profesor zeby dorownywal choc troche Panu Voltaire'owi.

Zadalem tez pytanie chyba, jedyne na ktore dostalem odpowiedz (mimo ze wszystkie moje pytania Pan profesor podobno notowal, zreszta nadmienilem ze nie wiedzialem ze tak chlonny usmysl jak jego, potrzebuje w ogole notowac kilka pytan) odnosnie nie rynkowej wymienalnosci naszej waluty w czasie transformacji. Otoz dostalem w koncu jasna odpowiedz, ze to eksperci z MFW zalecili taka wymiane a on ja tylko wdrozyl. Ze kasy Panstwowe byly puste (dziwi mnie ze w NBP nie bylo pieniedzy, w innych jeszcze wtedy polskich bankach tez, ze polskie publiczne przedsiebiorstwa tez tych pieniedzy nie mialy? moze ktos z czytajacych ma jakies dane na ten temat?) i ze sztywny kurs byl najlepszy. Tylko jesli to bylo prawda, czy byl to w takim razie odpowiedni czas na taka reforme i czy ekspertom z MFW ktos zadal pytanie, dla kogo to jest najlpesze wyjscie: dla Polski, czy MFW, czy jeszcze kogos innego? Dlatego prosze nie winic za transformacje juz nigdy Pana profesora, on ja przeciez tylko wdrozyl.

Oczywiscie wszysko z persektywy historii i "analiz", nic na temat mozliwosci i rozwiazan. Nic na temat tego co sie jeszcze moze zdarzyc i przede wszystkim dlaczego. Wyszedlem niepocieszony. A moze po kilku wpadkach polskich ekspertow, ten po prostu nie chce sie umoczyc, ale w takim razie jaki to autorytet? Co do wpadek ostatnio krytykowalem zajadle analize wzmocnienia sie polskiej walutyprzez Pana Petru (moj komentarz jest jeszcze na jego stronie), zeby nie byc nie obiektywnym zdziwilem sie eksperckim slowom Pana Marka Zubera. Powiedzial (w TV PULS) on mianowicie, ze jako byly doradca Pana Marcinkiewicza bylby za lekkim ograniczeniem wydatkow, za zwiekszeniem deficytu i podiesieniem podatku VAT. Nawet dobry plan tylko ze uzasadnil to tym, ze w kazej bulce ktora kupujemy jest VAT nie tylko ten ktory my placimy, ale tez ten ktory placi piekarz za zuzyty przy jej pieczeniu gaz itd.! Co jest oczywistym bledem, tu dodam dla nie interesujacych sie ta problematyka ze caly VAT w kazdym produkcie jest placony tylko przez koncowego konsumenta i jego wysokosc w calosci miesci sie w Vacie tego produktu (co kazdy bardziej rozgarniety ksiegowy wam potwierdzi). Z perspektywy czasu, moge teraz lepiej  zrozumiec, ten wieczny usmiech u bylego premiera, jesli Pan Zuber popelnil wiecej takich gaf w tamtym okresie.

Mam nadzieje ze napisze o pewnym programie ktorego juz chyba nie bede ogladal chyba ze prowadzacy zaprosi mnie do dyskusji (czego sie nie spodziewam ;)).

PS Zmieniajmy sie tylko na lepsze bo tylko takim zmienianiem siebie na lepsze moze kiedys zmienimy Polske.

Jesli ktos ma zapis tego wykladu to prosze o kopie.

 

 

 

 

Tagi: balcerowicz, kryzys, wzrost gospodarczy, petru, Zuber


2009-03-24 17:45
 Oceń wpis
   

  Ogladalem wczoraj pewna osobe "na poziomie" w postaci Pani Sliwy w pewnym programie. Ta "inteligentna" osoba powiedziala, ze poziom inteligencji politykow PIS'u jest niski. Zastanawiam sie jak mozna ocenic poziom inteligencji osoby; ktora takie slowa wypowiada, nie mowiac juz, ze tak generalizujac odslania tylko swoja malostkowosc zeby nie powiedziec ...

  Ogladalem dalej co Pani wielka profesor nam jeszcze powie ciekawego i doczekalem sie dwoch malo trafionych cytatow, niestety wlasnymi slowami potrafila ta Pani malo zgrabnie i trafnie potwierdzic tylko swoja nienawisc do pewnej partii, nie podajac przy tym zadnych przeslanek merytorycznych. Teraz bijje sie w piers, ze wymagalem czegokolwiek od Tomasza Lisa skoro Pani profesor pokazala taka "klase". Coz mozna wymagac od prezentera, ktory zastanawia sie pol godziny nad kazda wypowiedzia a szczegolnie pytaniem, dodajac sobie w tym czasie powagi wyuczonymi gestami i mimika. No coz mamy pewne etapy rozwoju w zyciu czlowieka, dziennikarze jak widac tez je maja. Niektorzy nawet ucza sie chodzic a i tak im to slabo wychodzi (taka mala igielka przepraszam :)).

  Politycy ida jak widac podobna droga tylko czy ewolucji. Moim zdaniem, pewne osoby powinny nie znac jezykow obcych, w przeciwnym razie jesli zostana wybrane, nasz kraj moze sie stac najlepszym dostawca "jadu" do parlamentu europejskiego.

Tagi: polityka, Europarlament, sliwa


2009-02-26 19:37
 Oceń wpis
   

  Moze tytul jest nadzwyczaj optymistyczny ;) ale postaram sie to uzasadnic.

  Sytuacja nie wyglada najlepiej na pierwszy rzut oka, lecz atmosfera sie poprawia. Sa oczywiscie nadal pewne wpadki, ale da sie zauwazyc pewna mozliwosc stabilizacji.

  Na gieldzie mozna zauwazyc ze poziom 1300 punktow dla WIG 20 jest dnem. Od najwyzszych swoich notowan stracil 2/3 swojej wartosci, dodatkowym czynnikiem potwierdzajacym ta stabilizacje jest fakt, ze w zwiazku z deprecjacja polskiego zlotego akcje notowane na warszawskiej gieldzie staly sie jeszcze bardziej atrakcyjne i tansze dla inwestorow zagranicznych. Nawet jesli dzis masowy przyplyw kapitalu zagranicznego nie nadejdzie, to jego odplyw logicznie sie zakonczyl. Nikomu z inwestorow zagranicznych nie oplaca sie wychodzic, poniewaz poniosa podwojna strate, raz na znizce indeksu, dwa na zwyzce walut. To dobra okazja dla naszych funduszy szczegolnie emerytalnych by porobic zakupy i odrobic straty powstale w trakcie owczego pedu, ale tez dla innych instytucji rodzimych zanim te zagranicze przystapia do ofensywy.

  Jesli chodzi o zlotego to najgorsze tez za nami, zloty w najblizszym czasie bedzie przebywal w tunelu moze niezbyt stabilnym pomiedzy 4,6 a 4,9 za euro z malymi dodatkowymi wahaniami ale bardzo krotkowtrwalymi. Moze to troche ponizej jego realnej wartosci ktora na dzien dzisiejszy powinna wynosic w okolicy 4,3 ale mamy kryzys no i rzadzacych ktorzy za bardzo sobie sami z nim nie radzili. Obiecywali tak jak kiedys doradcy finansowi gruszki na wierzbie, ale ten czas dobiega konca, choc zdarzaja sie wpadki. Za kazdym razem gdy mozna bylo stracic na Forexie rzad dawal ku temu pretekst, byl wrecz tego inicjatorem. ("sciema" Premiera w Krynicy, czy medialne i "rozpaczliwe" poszukiwanie kilkunastu miliardow oszczednosci w budzecie byly prawdziwa oliwa do ognia). Ostatnie trupy wypadly z szafy: gdy Rzad sie wrecz obnazyl, mowiac o interwencji, ktora nie pozwoli na pokonanie bariery 5 zloty za euro, ale i taka mala wpadka jak nieumiejetnosc okreslenia sedna sprawy przez Pana Boniego, ktory w jednym z programow telewizyjnych powiedzial ze zloty sie ustabilizowal, poniewaz w ciagu kilku dni euro spadlo z 4,9 do 4,64 (dziwna stabilizacja ???), mozna by tez przytoczyc enigmatyczny pomysl Pana Pawlaka, ktory chcial wprowadzic ustawowo ochronne przed glupota zarzadow pewnych spolek, gdzie mianowani politycznie "experci" nie wykazali sie nawet zdrowym rozsadkiem, grajac na opcjach wilelkie nie swoje pieniadze, majac marne pojecie co to jest w ogole opcja (to byl krok juz desperacki). Bede grzeczny widzac to skolowanie rzadu i podsune wyjscie przynajmniej na przyszlosc (uczmy sie na wlasnych bledach) mozna by ustawowo zakazac spolkom z kapitalem skarbu panstwa gry na opcjach powyzej ich zaangazowania w ich pozycjach realnych wynikajacych z rzeczywistych umow( taki maly ale skuteczny lek na "ekspertow" ktorzy tam zasiadaja).

  Co do interwencji samej w sobie,mozna powiedziec ze interwencja nie byla najgorsza tylko szkoda ze zapowiedziana i ze z grozeniem paluszkiem co mogloby zdenerwowac paru graczy i miec efekt odwrotny. Na szczescie tak sie nie stalo z racji ze  potencjal spadkowy zlotego zostal juz prawie w calosci wykorzystany. Interwencja ta ma i bedzie miala dwa pozytywne skutki, raz ze rzad sprzeda euro po wysokiej cenie (zawyzonej moim zdaniem), a  NBP po tej zawyzonej cenie tego nie kupi. Moim zdaniem zapowiedziana interwencja NBP'u na rynku sie nie odbedzie a jesli juz tak sie stanie to na nic sie juz nie zda. Po pierwsze zloty juz stracil co mial stracic, a jesli nie to jesli takie banki jak bank francuski i angielsi nie potrafily nawiazac walki z kapitalem spekulacyjnym, to tym bardziej naszemu bankowi to sie nie uda, a skutki moga byc wtedy dla nas wszystkich jeszcze bardziej dotkliwe.

  Spadek wartosci zotego ma dwa podstawowe negatywne skutki. Pierwszy z nich to sytuacja osob ktore zaciagnely hipoteczny kredyt walutowy w ostatnim roku, deprecjacja zlotego spowodowala wzrost ich zadluzenia o jakies 50% a byly to w duzej czesci juz osoby ktore byly na krawedzi i nie mogly sobie pozwolic na kredyt w zlotych, sa one wiec w najgorszej sytuacji. Zeby zobrazowc te sytuacje. Osoby ktore kupily na gorce nieruchomosci ktora byla scisle powiazana w czasie z mocnym zlotym. Mozemy wiec miec sytacje nastepujaca. Osoba ma kredyt hipoteczny na 500000 (cala wartosc nieruchomosci) jej dlug dzis to okolo 750000 w przecliczeniu na nasza walute. A jej mieszkanie nie jest juz warte szczegolnie w przypadku naglej sprzedazy 500000 ale szybciej 400000. Mamy w tej sytuacji osoby ktore sa przyparte do muru i nie dosc ze ciezko im splacac zadluzenie, to to zadluzenie przewyzsza prawie dwukrotnie wartosc ich nieruchomosci naprawde nieciekawie.( A ""eksperci"" mowia ze druga ameryka nam nie grozi, zastanawiam sie skad oni sie biora i jak mysla, na jakich danych sie opieraja, ale co mozna wiedziec i sie znac bedac bylym cinkciarzem, niedouczonym ekonomista pozbawionym nawet chlopskiego rozumu czy tez osoba sprawujaca jakies tam funkcje w jakiejs organizacji z dobra nazwa marketingowa, szczegolnie majaca korzenie w jezyku angielskim, rodem z Hollywood.  Drugim problemem mniej dotkliwym jest wzrost naszego zadluzenia zagranicznego w naszej walucie co czesciowo pozbawia rzad mozliwosci prowadzenia polityki inwestycyjnej w czasie kryzysu. Polityki ktora jest najbardziej wtedy pozadana. Poniewaz wtedy Panstwo gra role regulatora i lokomotywy z korzyscia dla wszystkich i podatnikow i przedsiebiorcow ale tez pracownikow. Gdyz podczas kryzysu mozna zbudowac duzo wiecej i duzo taniej nie majac prawdziwej konkurencji ze strony sektora prywatnego. Dlatego dobry rzad czy samorzad to taki ktory korzysta wrecz z kryzysu. Najbardziej optymalnym roziazaniem jest inwestowac wtedy pieniadze podatnikow: duzo wybudowac niskim kosztem, ocalic miejsca pracy i ochronic przedsiebiorstwa. Mowiac krotko nie wybudowanie drog przez poprzednia ekipe jest w tym momencie zbawienne poniewaz teraz z perspektywy czasu mozna ich budowac za dwa razy wiecej za ta sama kwote. Trzeba wponiec ze zostali nagrodzeni rozsadni i przeplacajacy kredytobiorcy ktorych niestety jest malo i ktorzy maja kredyty zlotowkowe. Dzis oczywiscie nie doradzam tu nikomu, moga oni skorzystac na deprecjaji krancowej polskiego zlotego i przewalutwoac na kredyt w walucie, minimalizujac swoja rate kredytu z jednej strony sa praktycznie chronieni przed ryzykiem dalszego spadku ktory i tak jest malo prawdopodobny, a nawet gdyby nastapil w najczarniejszym scenariuszu to i tak ich raty powinny nigdy nie przewyzszyc ich obecnych rat w zlotych.

  Jest tez maly, ale pozytywny efekt aprecjaja: naszych rezerw walutowych w naszej walucie. Ciekaw jestem czy obecny Prezez zbierze podobna liczbe, ale tym razem pochwal w publikacjach. Stajac sie chyba prezesem za czasow ktorego, rezerwy w walucie NBP staly sie tak wysokie.

  Jesli chodzi o nieruchomosci to mimo zwiekszajacej sie atrakcyjnosci tego rynku dla inwestorow zagranicznych z powodu oslabienia zlotego nie jest on jeszcze tak atrakcyjny jak cztery czy piec lat temu (piec lat temu mozna bylo kupic mieszkanie w Warszawie za 1000 euro (5000 zlotych)to samo mieszkanie w raz z aprecjaja zlotego i banki na rynku wzroslo do 5000 euro czyli (16500 zlotych) dzis takie mieszkanie sprzedaje sie w granicach 12000 tysiecy czyli 2500 euro) wiec dalsza korekta wchodzi w gre. Spadek cen bedzie jeszcze trwal okolo roku moze on byc bardziej lub mniej drastyczny ale nieruchomosci spadna srednio jeszcze o 20% moim zdaniem.

  Inwestujmy wtedy kiedy jest tanio i wtedy kiedy wszyscy watpia to najlepsza strategia inwestycyjna moim zdaniem, a zyski beda, nawet jesli tylko dlugoterminowe, zeby nie powtarzac bledu z przeszlosci czyli kupowaniana na gorce kupujcie w dolku :), ja juz zainwestowalem ale jeszcze nie wszysko ;). Oczywiscie nadal nie doradzam jest to tylko pewnien punkt widzenia niech kazdy z niego wyciagnie jak najlepsze wnioski dla siebie! Pozdrawiam.

 

 

 

Tagi: giełda, waluty, nieruchomości, kryzys, kredyty walutowe


2008-10-18 14:41
 Oceń wpis
   

  W moich poprzednich tekstach pisalem o mozliwym poziomie spadkow na gieldzie. Byly to jeszcze w miare normalne czasy i przewidywalne spadki. Dzis sytuacja wyglada calkowicie inaczej i nikt nie wie kiedy bedzie znowu "normalnie".

  Krajobraz wyglada tak: na pierwszym planie widac kryzys, recesje i co tylko chcecie. Na drugim planie widac padajace instytucje finansowe (niektore z wielka tradycja) i ratujace wszystko co mozna rzady. To wiemy i widzimy, tego przyczyna sa taniejace surowce i drozejace kredyty (drozsze depozyty, drozsze pozyczki miedzybankowe (wzajemny brak zaufania)). Trzeci plan jest taki : nic lub niewiele widac, stad spadajace ceny akcji. Dochodzimy do absurdu: ludzie bladzac po omacku boja sie wlasnego cienia! Spadki sa wiec czysto psychologiczne. Pare tygodni temu doszedlem do wniosku, ze to, co nam grozi to spadek o nastepne 20% (sytuacja finansowa prezentowala sie zle) lub tez wzrost ktory mialby byc odreagowaniem (gdyby plany ratunkowe sie powiodly). Dzis trzeci plan jest nadal nieczytelny wiec trudno ogolnikowo cokolwiek powiedziec.

  Kiedys ktos napisal "te cudowne domy ktore uratowaly gospodarke" z uplywem czasu mozna powiedziec. Domy uratowaly gospodarke od mniejszej czy wiekszej recesji gospodarczej, a doprowadzily przez to do jendej z najwiekszych zapasci finansowych. Moral z tego taki, ze za naduzycia wczesniej czy pozniej sie placi.

  Sytacja jest bardzo niestabilna (surowce , waluty) W tym miejscu nalezy sie zastanowic jakie moga byc najbardziej prawdopodobne scenariusze i jakie galezie gospodarki beda najbardziej dotkniete. Wszystko to nalezy racjonalnie przeanalizowac kierujac sie fundamentami. Inwestujac na gieldzie powinnismy w dobie niepewnosci starac sie inwestowac w spolki i branze ktore znamy. Np czy jakas spolka dewlperska moze zareagowac na kryzys: obnizyc cene (jesli moze poniewaz ma marze wysokie) wprowadzic jako nowa dzilalnosc najem, wprowadzic sprzedaz na raty itd. Trzeba sie zastanowic jak zareaguje na to rynek czyli banki i konsumenci. W razie niepowodzenia ile bedzie mozna odzyskac z zainwestowanych pieniedzy. Nastepnym przykladem moze byc analiza np. spolki eksportujacej, ktora dziala w mniej lub bardziej zagrozonej galezi. W tym wypadku nalezy pamietac ze nasz scenariusz musi byc korygowany jesli tylko zloty sie oslabi lub umocni.

  Kryzys jest,w duzej mierze wystarczy spojrzec w przeszlosc, zeby zobaczyc kto na nim najbardziej ucierpi. Moim zdaniem inwestujac dzis w wybrane akcje mozemy w sredniej perspektywie czasu sporo zarobic. Teraz nie nalezy sie zastanawiac czy mamy dno fundamentalne, psychologiczne czy techniczne ale czy i po jakich cenach jestesmy gotowi kupic akcje wybranych spolek.

  Ktos kiedys powiedzial: "Kieruj sie rozsadkiem a wczesniej czy pozniej na tym zyskasz" :).

  Z moich spostrzezen wynika ze dolek techniczny i fundamentalny juz jest co nie znaczy ze kursy spolek beda rosly poniewaz dolek psychologiczny jest niemozliwy do okreslenia.Jesli chodzi o waluty to moim zdaniem (nikomu tu nie doradzam ;)) zloty powinien raczej niestabilnie sie oslabiac. Co do nieruchomosci to chyba juz nikt nie ma zludzen.

 

Tagi: giełda, inwestycje, waluty, akcje, krach, kryzys


2008-09-16 17:37
 Oceń wpis
   

  Nie bede ukrywal ze jestem bardzo zdziwony przebiegiem wydarzen. Ale jak pisal Pan Marek Zuber: poki wszyskie trupy z szafy nie wypadna nie mozemy spac spokojnie. Problem w tym ze historia Enronu powinna wszystkich czegos nauczyc, ze na niby najbardziej kapitalistycznym i przejrzystym rynku sporo da sie ukryc. A my dowiadujemy sie o problemach bardzo pozno, co jest jeszcze bardziej niepokojace i pozwala zadawac sobie pytanie: ile jeszcze instytucji finasowych w Stanach jest na krawedzi? Nikt sie nie kwapi, by udzielic odpowiedzi. Nie znamy skali, wiec bladzimy po omacku. Pozostaje pytanie kto bedzie ratowal inne instytucje, jesli takie sie pojawia: inwestorzy z Chin, Rosji, Bliskiego Wschodu i inni, ktorzy maja pieniadze i moga uzdrowic sytuacje, czy tez beda podejmowane dotychczasowe kroki, ktore jak widac nie daja najlepszych wynikow.

  Ten miesiac zapisuje sie bardzo zle w historii, mialo byc statystycznie kiepsko jak pisal Optymist, a jest wyjatkowa katastrofa. Dalsza ucieczka do przodu moze tylko jeszcze wiecej nas kosztowac. Dzis bardziej niz kiedykolwiek trzeba fundamentalnie przeanalizowac sytuacje i zakazac w koncu amatorom szalencom dalszego majsterkowania przy bombach.

  Pozostaje pytanie kiedy zobaczymy prawdziwy stan rzeczywisty?

Tagi: giełda, bessa, krach, kryzys finansowy


2008-09-10 18:36
 Oceń wpis
   

   To dopiero mam ubaw Polska w strefie euro przed 2011 czyli w 2009 gdzie deficyt zaplanowany siega prawie 6%, co nie spelni kryteriow czy w 2010 ta sztuka sie uda? Co by sie nie stalo "inwestorzy", w sumie nie wiem czy ich tak mozna nazwac, zaraz w to uwierzyli i zloty sie umocnil :)). To tylko w naszym kraju tak moze byc, zeby ekonomista pare dni wczesniej bez dawania wiarygodnych danych opowiadal o umocnieniu sie zlotego, a pre dni pozniej znakomity autorytet ekonomiczny w osobie Premiera jedna wypowiedzia wzmocnil zlotego o prawie dwa procent. Najgorsze ze wszyscy to wzieli calkowicie na powaznie :)), na rynkach najpierw sie dziala, a pozniej chyba mysli :)).

  Naprawde jestem pod wrazeniem tak duzych skutkow rzeczywistych tak oderwanej od rzeczywistosci wypowiedzi (przynajmniej na dzien dzisiejszy) kto wie "cuda" sie zdarzaja przeciez, a juz po dzisiejszym zdarzeniu wszystkiego mozna sie spodziewac :)).

  A moze to nie bylo przed 2011 tylko PO?

 

Tagi: euro, forex, waluty, tusk, strefa euro


2008-07-15 18:47
 Oceń wpis
   

  Nastepny dzien spadkow spowodowal ze nie tylko WIG 20 dotarl do poziomu o ktorym pisalem, ale tez MWIG40 spadl nawet ponizej moich wyliczen. Indeks malych spolek trzyma sie przy tym nadspodziewanie dobrze, brakuje mu jeszcze prawie 10% do minimum?

  Analizujac powstala sytuacje mozna powiedziec ze psychologia stadna zadzialala po czesci w tym przypadku i ze teraz jak dwa lata temu emocje biora gore nad rozsadkiem, tylko ze w przeciwnym kierunku.

  Fakt ze stan gospodarki na swiecie nie napawa optymizmem, ale czy jest az tak zle? Moim zdaniem inwestorzy powinni spojrzec z dystansem na zaistniala sytuacje i zasatanowic sie bardziej nad analiza fundamentalna niz techniczna w tym momencie.

  Mysle, ze dalsze spadki jesli przyjda, beda mialy bardziej podloze psychologiczne niz  ekonomiczne. Ten kto kupi najtaniej najwiecej na tym zarobi. Czy ten kto kupi dzis tak naprwade duzo ryzykuje?  Mysle ze do odwaznych swiat nalezy ;). Rozsadku nadal brak u inwestorow a to moze pozwolic oportunistom na zakup bardzo przecenionych spolek.

  Niestety nie mam wystarczajaco danych by ocenic aprecjacje polskiej waluty, ale wydaje mi sie ze po gieldzie i nieruchomosciach ona bedzie nastepna ktora straci na wartosci.

  Droga ropa powoduje ze gospodarka swiatowa ma trudnosci z jednej strony, ale z drugiej strony nie nalezy zapominac ze jej producenci znacznie sie bogaca. Jest to dobry dla nich moment, by wlasnie teraz lub juz niedlugo poczynic spore zakupy na swiatowych gieldach. Na lokalnym rynku mamy zawsze OFE ktore wczesniej czy pozniej zamortyzuja spadki. Sytuacja wyglada moim zdaniem gorzej niz jest faktycznie, a to moze byc odebierane jako dobry sygnal dla "fundamentalnych" inwestorow.

  Dodam tylko ze gra na gieldzie w tej chwili "jest wyrafinowanym hazardem", wiec prosze uwazac.

Tagi: giełda, bessa, inwestycje, hossa, akcje, spadki
1 | 2 |